„Najpiękniejszy kwiat suwalskiej ziemi.”
Błogosławiona Siostra Kanizja jest postacią wielką i świętą, a jednak wciąż zbyt mało znaną i rzadko wspominaną. W mieście, w którym niekiedy celebruje się osoby niesławne i niegodne pamięci, tym bardziej powinniśmy przypominać i promować naszych współobywateli nieskazitelnych, jednoznacznych moralnie i duchowo bliskich — tych, którzy dziś spoglądają na nas, zwykłych zjadaczy chleba, z panteonu świętych.
My również jesteśmy powołani do świętości: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 19,2). Mamy naśladować samego Pana Boga, naszego Stwórcę, ale łatwiej nam podążać za przykładem świętych ludzi, którzy żyli pośród nas, pochodzili z naszego pięknego miasta i byli z nim głęboko związani. Taką osobą jest ukochana Siostra Kanizja.
Nie da się jednak kogoś naśladować, nie znając go. Dlatego oprócz naturalnej więzi łączącej Błogosławioną z jej rodzinnym miastem i parafią warto przywołać jeszcze co najmniej dwa szczególne motywy. Nasza Błogosławiona Suwalczanka była zawodowym nauczycielem oraz siostrą zgromadzenia poświęconego Świętej Rodzinie. Potrzebujemy świętych nauczycieli, którzy będą wychowywać święte pokolenia dzieci i młodzieży, oraz świętych rodzin, z których dzieci będą wyrastały ku świętości. Właśnie dlatego Bóg dał nam Siostrę Kanizję — jako wzór, orędowniczkę i duchowy drogowskaz dla naszego miasta.
Inspiracją do powstania tej strony internetowej była wieloletnia, niestrudzona praca Czcigodnej Siostry Róży Szczeciny, Nazaretanki. Ogrom pracy wykonanej przez Siostrę Różę jest niezwykły. Na stronie umieszczono jedynie niewielką część wielkiego dzieła, które zrodziło się z pragnienia zebrania, ocalenia i popularyzacji wiedzy o niezwykłej Błogosławionej Suwalczance. Trudno przecenić to pionierskie i bezprecedensowe dzieło.
Jak wspomina sama Siostra Róża, o męczeńskiej śmierci Sióstr Nowogródzkich dowiedziała się po wstąpieniu do Zgromadzenia Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu, w sierpniu 1973 roku, kiedy obchodzono 30. rocznicę ich męczeńskiej śmierci. Wśród Męczenniczek była siostra pochodząca z Suwałk — z tego samego miasta i tej samej parafii, z których pochodzi Czcigodna Siostra Róża.
Dzięki pracy Siostry Róży możemy dziś poznać wiele szczegółów z życia Błogosławionej Siostry Kanizji. Jest to również jedno ze świadectw ukazujących niezwykłą więź, jaka łączy Suwałki z S. Kanizją. Są to wspomnienia Anny Mielech (z domu Ignatiuk, ur. 1.06.1923 w Suwakach) opowiedziane przez córkę Lucynę Mielech, a spisane przez Siostrę Różę.
Gdy wybuchła II wojna moja Babcia mieszkała przy ul. Ciesielskiej, w drewnianym budynku przy ulicy. Przy tej ulicy Niemcy wybudowali trzy bloki dla rodzin niemieckich. Była wdową, utrzymywała się z pracy dorywczej, była praczką. Dwoje starszych dzieci: Mikołaj i Helena założone mieli rodziny, gdy wybuchła wojna. Annę skierowano „na roboty” do Niemca – Gąski (wieś przyp.) k. Olecka, najmłodsze dzieci Józef i Eugenia byli przy Babci przez całą okupację. Po wyzwoleniu, gdy Mama wróciła do Suwałk do domu, ociemniała, z przestrzeloną lewą dłonią, przysłuchiwała się wspomnieniom. Jedno z nich, które nam opowiedziała.
W czasie, gdy front ze wschodu zbliżał się do Suwałk, w mieszkaniu Babci został zakwaterowany Niemiec. Był małomówny i religijny. Rozpoczynał i kończył dzień modlitwą. Posiłek także był z modlitwą. Tego dnia przy śniadaniu sięgnął do kieszeni i wyjął z niego lekko przyniszczone zdjęcie.
— To moja żona i córki — powiedział i podał zdjęcie Babci. — Były małe gdy wyjeżdżałem na wojnę, nie wiem, czy wrócę, a jeśli wrócę, czy mnie poznają. — Była to piękna kobieta i trzy małe ślicznotki.
— Tak, wojna niesie tyle nieszczęścia, nie wiem, gdzie jest teraz moja córka Anna, tyle zniszczeń wkoło — powiedziała Babcia. Na te słowa ów Niemiec powiedział: — Jakie zniszczenia, przecież wasze miasto prawie nietknięte, trochę jest, ale nie za wiele, natomiast okolice Suwałk, wszystko zrównane z ziemią. Przebyłem szmat drogi, widziałem, a tu jakby wojny nie było, nad wami czuwa święty, wy macie tu swego świętego, który tu się urodził.
Babcia wzruszyła ramionami i powiedziała: — Jestem Suwalczanką od dwóch pokoleń, ale nie słyszałam, aby tu był święty.
On natomiast dalej podtrzymywał swoje zdanie: — Na pewno go macie, on was chroni.
To było ostatnie śniadanie, nigdy nie był taki rozmowny (rozmawiali po niemiecku), tego dnia nie wrócił na kwaterę. Czasem babcia wspominała go i ciekawa była, czy wrócił do swoich. To zdarzenie opowiadałam znajomym, ale powątpiewano w to. Moje rodzeństwo nie pamięta tej opowieści. — Coś nam umknęło — mówią.
Miałam okazję zapoznać się z pracą Siostry Róży dotyczącą bł. S. Kanizji. Rozważałam długo, czy mogę to jej opowiedzieć. Przy ostatniej wizycie 17.09.2017 r. opowiedziałam tę historię. Poprosiła, abym to spisała, więc to uczyniłam. Myślę, że trzeba jednak do tej sprawy podejść z rozwagą, odczekać i modlitewnie rozeznać. Błogosławiona Siostro Kanizjo, pomóż nam to rozeznać. Amen.